• 0
  • 1
  • 2

       EURO 2012-Tuż,Tuż!
busbramka

            SOBOTA
         19 MAJA  2012


   
    AUGUSTYNA  PIOTRA
                       IWA

      Wschód słońca: 04:48

      Zachód słońca:  20:25


slonce 

temp.  2 / 23


slonce

 

NIEDZIELA

temp.  10/ 24


  141 dzień roku

 POZOSTAŁO JESZCZE  225 DNI


 MISTER POLSKI BESKIDÓW 2012    

Michal_Gnojek_1

Michał Gnojek

Finalista konkursu

Joe-Bonamassa-koncert 

   MUSISZ TO USŁYSZEĆ

FESTIWAL DOBREJ ENERGII W GEMINI PARK


 

MISTRZOSTWA POLSKI QUAD I ENDURO W CIESZYNIE


 STADNINA W OCHABACH SPRZEDANA ZA 8,5 MLN ZŁ
 


 1489 - VASCO DA GAMA DOPŁYNĄŁ DO INDII   


PAT METHENY 27 CZERWCA W BIELSKU-BIAŁEJ


 W BANIALUCE - "KOPCIUSZEK"


"ZAMIANA NA WAKACJE"  W TEATRZE POLSKIM
   

UNIWERSYTET JAGIELLOŃSKI NAJLEPSZY W POLSCE

 22 MAJA W BCK WYBORY MISS BESKIDÓW

 W WIŚLE MALINCE  FESTYN
  

  
UWAGA NA MISIE W TATRACH

   
  


kobiety-dyktatorow-p-iext6899959 

    DOBRA LEKTURA
        

    JUŻ  W SALONACH MUZYCZNYCH

follow-you-p-iext7868686
      POLECAMY !

 

 LOTTO 2012.05.10

 19  25  30  31  36  39 

  

KURSY  WALUT

USD           3,3422

EUR           4,3000

CHF           3,5808

GBP           5,3676


PALIWO W REGIONIE


LUKOIL ŻORY

E 95           5,68

AUCHAN  B-BIAŁA

E  95          5,70

LOTOS/ANDERSA/B-B

E  95          5,86

piwa

CLUB  SALAMANDRA

       BIELSKO - BIAŁA

 


Gabloty Reklamowe

reklama2

MACY GRAY

MACY


30 maja w Hali Torwaru w Warszawie odbedzie się koncert gwizdy muzyki soul, R&B, neo soul - Macy Gray. Znana jest ze swojego charakterystycznego, chrapliwego głosu.


-Więcej ...

PROGRAMY SPOŁECZNE

fdm

Wojna, smokwa i pierogi

Mostar

DUCH MINIONYCH LAT

Tam na każdym kroku czai się duch minionej wojny na Bałkanach. Zagląda w oczy wszechobecnymi śladami po kulach, narzuca się kramikami oferującymi militaria. Mostar - to już prawdziwe Bałkany, gdzie można dojechać albo od strony chorwackiej Dalmacji - względnie jadąc od strony północnej, również przez Chorwację, a następnie przez Banja Lukę i Sarajewo. Obie trasy są urokliwe, pełne fantastycznych widoków, jakkolwiek trudne z uwagi na wijącą się pośród gór i dolin drogę. Ale, co tam? Ważne przecież, aby dotrzeć do celu.

Dziwna rzecz, ale w chwilę po przekroczeniu granicy bośniacko-chorwackiej, gdzie zresztą zapominalscy tacy jak my, muszą wydać 20 Euro na Zieloną Kartę, poczuliśmy zapach egzotyki. Dziwne, bo w końcu Bośnia to cywilizowany kraj, ludzie tak samo mili, jak np. w Chorwacji, a jednak czuliśmy "to coś". Być może sprawiły to wieże minaretów, które zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od granicy wyrosły nagle zza czerwonych dachów małych bośniackich domków? A może przyczyniła się do tego sama droga wiodąca przez bośniackie wsie i miasteczka, jakby żywcem wyjęta z polskiej rzeczywistości lat 80-tych. Wreszcie docieramy do Mostaru.

Pierwszy widok - stara kamienica z mnóstwem śladów po kulach karabinowych. Następna, to samo. Z przodu, z tyłu, gdzie nie spojrzeć - tam ostrzelane tynki domów, kamienic, sklepów. Taki widać urok Mostaru. Te dziury po kulach prześladowały nas już do końca pobytu w tym pięknym mieście. Nawet pierwsze spojrzenie na słynny kamienny most przysłoniły nam wojenne akcesoria - kilka ustawionych na kamiennym murku hełmów żołnierskich. Zresztą, zanim w pełni przyswoiliśmy sobie piękno wspomnianego mostu, zdążył zaczepić nas tubylec, jak się okazało właściciel małego sklepiku.

- Mostar, to wojna - oświadczył z miejsca. - Nie ma się co dziwić. Chodźcie ze mną. Pokażę wam pamiątki po wojnie.

Poszliśmy. W małym sklepiku, w wielkim bezładzie właściciel zgromadził chyba połowę wykorzystywanych podczas oblężenia Mostaru akcesoriów militarnych. Brakowało tylko czołgów?

- Wszystko do kupienia - zachęcał nas Bośniak. - Moździerz za jedyne 10 euro.

Szybko pożegnaliśmy miłego sprzedawcę i za chwilę, spragnieni kawy, herbaty i jedzenia, trafiliśmy do małej kafejki. Te zresztą, jak wszędzie w podobnych miejscach, są na każdym kroku, kusząc głównie aromatem kawy.

Właściciel tego z kolei przybytku okazał się być osobnikiem, który ileś tam lat temu, odwiedził Polskę. Pamiętał miasto Cieszyn, zatem był blisko Bielska-Białej. Zaczęła się gadanina w języku chorwacko-czesko-polsko-rosyjskim...

Pięć minut później Bośniak podał nam dziwnie wyglądające owoce twierdząc, że to przysmak Mostaru.

- To gratis - zaznaczył z uśmiechem.

Owoc był gorący, bo wcześniej został ugotowany. Nie byłoby tajemnicy, gdybym wiedział, jak wygląda zwykła? figa. Tyle, że świeża. Figa okazała się smakowitym owocem. Zatem, gdy koś w Bośni poda wam duży, zielony i gorący owoc i będzie tłumaczył, że jest to smokwa, nie zastanawiajcie się. Kończąc temat kulinariów, kawa w Mostarze jest świetna, podobnie jak turecka odmiana polskich pierogów z serem.

Kończył się dzień. Mostar okazał się cudownym zakątkiem na ziemi. Chociaż ciekawszym po muzułmańskiej stronie miasta. Może to te minarety sprawiły, może 'tureckie pierogi?, a może po prostu zachodzące słońce, które tę część Mostaru spowiło kolorem ciemnej pomarańczy?

FOTO: KGO